Edukacja obrazem

Edukacja obrazem

Dodano: 
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Adobe Stock
Wzrok, król zmysłów i prawdziwy despota. Z niego pochodzi większość informacji, które czerpiemy z otoczenia. Dlaczego? Teorie są różne. Efekt ten sam. Nasz mózg lubi obrazy. Informacje w nich zawarte przetwarza szybciej niż tekst, lepiej je przyswaja i dłużej zachowuje w pamięci. Jak to wykorzystać?

Idealnym polem wykorzystania wiedzy o tym, jak funkcjonuje nasz mózg, i co stymuluje procesy zapamiętywania, jest edukacja, choć nie tylko. W świecie, w którym informacja jest potęgą, wiedza na temat mechanizmów zapamiętywania do spółki z rozwojem nowoczesnej techniki otwiera przed nami zupełnie nowe możliwości.

Fenomen „S”, czyli potęga obrazu

Arturo Toscanini, włoski dyrygent i wiolonczelista, zadziwiał publiczność, prowadząc nawet najtrudniejsze utwory symfoniczne z pamięci, bez potrzeby zaglądania do nut. Nowozelandzki matematyk Alexander Aitken potrafił z pamięci wyrecytować nie tylko 1000 cyfr po przecinku liczby Pi, ale także całą „Eneidę” której bez większych trudności nauczył się na pamięć jeszcze w szkole średniej. Jak to możliwe?

Rąbka tajemnicy uchyliły ponad 30-letnie badania chyba najbardziej fascynującego przypadku osoby obdarzonej ponadprzeciętną pamięcią, Salomona Szerieszewskiego, w literaturze fachowej znanego jako „S”. Szerieszewski cechował się fenomenalną pamięcią. Potrafił np. bezbłędnie powtarzać dowolnie długie listy słów czy liczb. Jak? Dzięki obrazom, wizualizacjom, w które mózg zamieniał wszystko, co „S” kiedykolwiek zobaczył, usłyszał czy przeczytał. Przywołując odpowiednią wizualizację, „S” potrafił odczytać z niej wszystkie potrzebne informacje, nawet po wielu latach od chwili ich zapamiętania.

Wagę obrazu w procesie zapamiętywania potwierdzają współczesne badania naukowe, idąc jednak o krok dalej. Okazuje się, że obraz jest nie tylko doskonałym nośnikiem informacji. Potrafi także doskonale stymulować proces zapamiętywania treści pochodzących np. ze źródeł werbalnych. Przykład? Połączenie różnych form przekazu, np. słowo plus obraz, znacznie zwiększa nasze możliwości zapamiętania przedstawionego w ten sposób materiału. To wiedza, którą z powodzeniem można przełożyć na rozmaite techniki ułatwiające uczenie się i zapamiętywanie. Cześć z nich z powodzeniem wkracza już do naszych szkół. Przykład? Innowacje japońskiego koncernu Epson, od półwiecza utrzymującego pozycję lidera w świecie nowych technologii.

Widzieć więcej, czyli moc lasera

Jednym z kluczowych obszarów rozwoju koncernu Epson jest wizualizacja i projekcja obrazu. Koncern od 2001 roku jest m.in. liderem na rynku projektorów. Projektorów, które znakomicie sprawdzają się m.in. w firmach, w różnej wielkości salach konferencyjnych, ale są także doskonałą pomocą dydaktyczną w szkołach i na uczelniach. Dlaczego projektor, a nie klasyczny, podłączony np. do laptopa, monitor? Powodów jest przynajmniej kilka. Pierwszy to wielkość generowanego obrazu. Jak wynika z niedawno przeprowadzonych badań, w przypadku zastosowania 70-calowego monitora, a takie najczęściej są umieszczane w salach lekcyjnych, aż 58 proc. uczestników lekcji nie jest w stanie dostrzec, a więc i przyswoić w optymalnym stopniu, całej prezentowanej treści. Projektory potrafią wyświetlić obraz o przekątnej 100 cali i większej, a widzieć więcej to wiedzieć więcej. Ale to nie wszystko.

Jeśli widzimy dobrze, nie rozpraszamy się, nie tracimy zainteresowania wyświetlaną treścią, a skupienie to sojusznik edukacji. Co nas rozprasza poza złą jakością obrazu? Np. refleksy świetlne i wszelkie powstające na powierzchni monitorów i telewizorów odblaski. I tu kolejny raz projektory okazują się lepsze, bo wyświetlany przez nie obraz nie generuje odblasków. Nawet w słoneczny dzień, bez zaciągania rolet. Przykład?

Nowoczesne urządzenia Epson, które zapewniają bardzo wysoką jasność, dzięki czemu obraz w każdych warunkach jest czytelny, a barwy nasycone.

Projektory firmy Epson  to doskonała pomoc  dydaktyczna w szkołach i na uczelniach

Na korzyść projektorów przemawia także ich elastyczność (wyświetlany obraz możemy zmniejszać lub zwiększać, dopasowując do potrzeb audytorium) i mobilność. Projektor jest lekki (waga modelu EB-735Fi to 5,8 kg), a monitory ważące kilkadziesiąt kilogramów są nieporęczne, najczęściej, montowane na stałe. Cena? Szacuje się, że cal matrycy jest prawie trzy razy droższy niż w przypadku tej samej powierzchni wyświetlanej przez projektor. Są też koszty eksploatacyjne i środowiskowe. Szacowany przez producenta czas eksploatacji modelu EB-735Fi w trybie normalnym to 20 000 godzin. Przy założeniu korzystania z projektora przez cały rok lekcyjny, od poniedziałku do piątku, po 8 godzin dziennie, przekłada się to na dwanaście i pół roku bezstresowej pracy. Dodatkowo, monitory w razie awarii, np. wyświetlacza, ze względu na jego cenę często bez naprawy zastępowane są nowymi egzemplarzami i trafiają na rosnące w zastraszającym tempie sterty elektrośmieci. Czyste marnotrawstwo.

Dodatkowo większość modeli projektorów Epson dla edukacji i biznesu objętych jest domyślnie 5 latami gwarancji na wszelkie możliwe usterki.

Sojusznik oka

Na korzyść projektorów przemawiają także kwestie zdrowotne. Projektory multimedialne stają się dziś sprzętem niezwykle popularnym. Coraz częściej goszczą nie tylko w szkołach czy firmach. Także w domach prywatnych. Trudno się dziwić, doskonałe wrażenia wizualne w połączeniu z dużym ekranem.

Ale poza jakością obrazu jest coś jeszcze. 3LCD, czyli innowacyjna technologia opracowana w laboratoriach Epson. W projektorach japońskiego koncernu wyposażonych w 3LCD są wykorzystywane trzy moduły generowania obrazu. Efekt? Trzy strumienie światła trafiające do pryzmatu, który łączy je w jeden, wyświetlany wspólnie, stabilny obraz.

To możliwość wygenerowania nie tylko „uczty dla oka” o niespotykanej dotychczas jasności, nawet 68,7 mld kolorów, ale także obrazu bezpiecznego dla oczu.

Obrazu, który nie męczy migotaniem, nie powoduje rozdrażnienia czy narastających z czasem trudności ze skupieniem uwagi, które zna każdy, kto spędził kilka godzin przed standardowym ekranem.

Siła interakcji

No dobrze. Wykorzystany podczas wykładu obraz stymuluje pamięć, zwiększa zainteresowanie przedmiotem zajęć, ale każdy wykład, nawet bogato ilustrowany, może z czasem znużyć. Zwłaszcza młodą widownię, przyzwyczajoną do dynamiki pozyskiwania informacji z tabletów i smartfonów. Smartfon to wróg edukacji? Niekoniecznie.

Wyobraźmy sobie zestaw, w skład którego wchodzi projektor, interaktywne pisaki i moduł dotykowy ze specjalną, przeznaczoną do projektorów Epson tablicą, po której można pisać lub rysować, także markerami suchościeralnymi. Zestaw umożliwiający przeprowadzenie lekcji, podczas której nauczyciel i uczniowie mogą symultanicznie udostępniać swoje materiały na wyświetlanym przez projektor obrazie, dodając do niego wciąż nowe elementy. Efekt? Możliwość pełnej interakcji uczniów z prezentowaną podczas wykładu treścią (oczywiście przy pełnej kontroli nauczyciela z uprawnieniami moderatora). Angażujące uwagę interaktywne nauczanie. To technologia, której możliwości ogranicza jedynie inwencja pedagoga. Co ważne, efekty wspólnych, jego i uczniów, wysiłków mogą być łatwo utrwalone. Po zakończonej lekcji wystarczy je wydrukować lub przesłać mailem.

Dynamiczne środowisko edukacyjne

Nauka nie musi być nudna. Nie powinna. To klucz do sukcesu. Co jeszcze można zrobić? Ciekawym sposobem na zainteresowanie uczniów i włączenie ich w tok lekcji są wizualizery, czyli przenośne minikamery o wielkich możliwościach (obrazy wysokiej jakości z rozdzielczością 1080p, czyli Full HD).

Wizualizer Epson, bo o nim mowa, jest lekki, poręczny i można go zabrać wszędzie tam, gdzie mamy zamiar prowadzić zajęcia. Efekt? Po szybkim, niewymagającym skomplikowanej konfiguracji podłączeniu do sprzętu wyświetlającego urządzenie pokaże widowni wszystko, na co zostanie skierowane. Także w dużym powiększeniu.

Wizualizery Epson to przenośne minikamery zapewniające obraz wysokiej  jakości

Zoom optyczny modelu Epson ELPDC21 umożliwia zbliżenie nawet 12-krotne, co oznacza możliwość pokazywania za pośrednictwem projektora nie tylko diagramów czy całych stron z książek, ale także drobnych przedmiotów, takich jak np. monety. To ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza w dobie pandemii, gdy chcemy uniknąć przekazywania potrzebnych do zilustrowania lekcji materiałów przez kilkanaście kolejnych osób, z ręki do ręki. Co więcej, dzięki funkcji dzielenia ekranu nauczyciele mogą za pomocą wizualizera pokazywać na projektorze jednocześnie dwa zestawy materiałów, np. obiekt i jego opis, co ułatwia porównywanie treści. Dzięki specjalnej – dołączanej do wszystkich modeli Epson – przejściówce wizualizer może z łatwością łączyć się i pokazywać obraz z mikroskopu.

Możliwość regulowania wysokości kamery i swobodnego jej obracania to z kolei szansa dokładnej prezentacji nie tylko płaskich, ale i trójwymiarowych obiektów. Minikamera może pokazać także przebieg doświadczeń, np. w pracowni chemicznej, bez konieczności tłoczenia się uczniów przy pulpicie nauczyciela. Pesymista mógłby dodać, że takie rozwiązanie to także gwarancja bezpieczeństwa, gdyby doświadczenie wymknęło się spod kontroli.

Co ważne, zwłaszcza w obecnej sytuacji epidemiologicznej, wizualizer to także doskonałe narzędzie do prowadzenia lekcji w trybie zdalnym. Nauczyciel może wykorzystać go jako doskonałej rozdzielczości kamerę internetową (jakość Full HD, lepsza niż w większość kamer montowanych w laptopach). Kamerę, która ma dodatkową zaletę. W razie potrzeby można skierować ją na notatki, tablicę czy prowadzone doświadczenie, co pozwala na bardzo płynne prowadzenie lekcji.

Szkoła przyszłości

Szacuje się, że nasz mózg przyswaja średnio 80 proc. informacji z tego, co widzimy, i jedynie 20 proc. z tego, co przeczytamy. Dlaczego? Może dlatego, że obraz jest z nami dłużej. Rysunki naskalne, mozaiki. W porównaniu z obrazem pismo, a właściwie powszechna możliwość korzystania z jego dobrodziejstw, to wynalazek stosunkowo nowy… Bez względu na przyczynę, nasz mózg lubi obrazy i „czyta” je bardzo szybko. Najprostszy przykład? Znaki drogowe. Bardziej skomplikowany? Dobre fotografie reporterskie. Jedno spojrzenie mówi tu więcej niż tysiąc słów.

Kodowanie obrazowe sprzyja zrozumieniu treści i efektywności zapamiętywania znacznie bardziej niż system werbalny, ale to nie powód, żeby odsyłać do lamusa tysiące lat zmagań człowieka z piórem. Wręcz przeciwnie. Ważna jest synergia. Umiejętne połączenie obrazu z dźwiękiem czy obrazu ze słowem pisanym pozwala nie tylko uzyskać więcej informacji, ale także lepiej je przyswoić. Takie rozwiązanie angażuje także uwagę audytorium, co trudno przecenić.

Jak w prosty sposób zwiększyć efektywność nauczania? Nowoczesna technika i rozwiązania multimedialne to doskonałe rozwiązanie.

Wiedzą o tym sami nauczyciele. Przykład? Program „Aktywna tablica”, dzięki któremu szkoły mogą zakupić wybrane, przydatne podczas zajęć, pomoce dydaktyczne. Dotychczas 70 proc. projektorów ultrakrótkiego rzutu zamówionych w ramach akcji to modele Epson. Czy podobnie będzie w przypadku najnowszego programu MEN „Laboratoria przyszłości”? Zapewnia on szkołom dofinansowanie zakupu wyposażenia pracowni naukowych, które uatrakcyjnią formułę prowadzenia zajęć. Zajęcia mają być prowadzone w sposób ciekawy, angażujący uwagę uczniów, sprzyjający odkrywaniu ich talentów i rozwijaniu zainteresowań. Sprzęt multimedialny – w tym wizualizer – sprawdzi się tu doskonale. Zwłaszcza po miesiącach zdalnego nauczania. Multimedialne prezentacje, obrazy, interakcje. Powrót do schematu nauczyciel, uczeń, tablica? To już chyba niemożliwe. Tym bardziej że jest coś jeszcze…

Bezcenne paliwo

Pamiętacie film „Lucy” z olśniewającą Scarlett Johansson w roli głównej? Dzięki tajemniczemu specyfikowi Lucy zyskuje ponadludzkie umiejętności. Siłę? Nie. Fenomenalne zdolności umysłu, dzięki którym uczy się wszystkiego w zawrotnym tempie. Magiczna tabletka na pamięć? Cudowne paliwo dla mózgu? Fikcja? Niekoniecznie. To coś, co już mamy, choć to „towar” coraz bardziej deficytowy. Tlen i świeże powietrze. Dzięki niemu mózg pracuje lepiej, wydajniej. Zaprezentowane w lipcu tego roku na jednej z konferencji naukowych wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości. Wszechobecny smog nie tylko obniża sprawność umysłową i spowalnia procesy poznawcze, ale także widocznie „postarza” nasze zwoje mózgowe, zwiększając zarazem ryzyko wystąpienia demencji czy choroby Alzheimera.

Wygląda na to, że nasz mózg lubi nie tylko obrazy. Co zrobić, żeby jak najdłużej mógł pracować w optymalnych warunkach? To proste. Inwestować nie tylko w technologię, ale i w ochronę zasobów planety. Wbrew pozorom te dwa cele można połączyć, czego sam Epson jest dobrym przykładem. To mistrz innowacji, a jednocześnie jedna z pierwszych na świecie firm tak mocno zaangażowanych w kwestie ochrony środowiska. Pod tym kątem projektowane są wszystkie jej rozwiązania. Liczy się energooszczędność produktów (przykładowo pobór prądu urządzenia 3LCD jest o 25 proc. niższy niż w konkurencyjnych rozwiązaniach) i ich długowieczność. Projektory Epson dzięki innowacyjnej technologii lamp „żyją” dłużej niż produkty konkurencji, a brak ruchomych części przekłada się na cichszą pracę i mniejszą podatność na awarie. Ekologia to także kwestia użytych materiałów. Tor świetlny projektorów koncernu, w 100 proc. oparty jest na nieorganicznych (szklanych) elementach, podczas gdy konkurencja wciąż mocno inwestuje w plastik.

Zielone innowacje wymagają jednak inwestycji. W przypadku japońskiego koncernu to od lat średnio 1,2 miliona dolarów dziennie. Niebagatelna suma, która… od lat procentuje. Dowód? Kilka dni temu Epson drugi rok z rzędu otrzymał platynowy status Ecovadis w kategorii zrównoważonego rozwoju, uzyskując wysokie noty za działania nie tylko na rzecz ochrony środowiska, ale także praw człowieka i pracowników. Dla firmy z branży technologicznej, inwestującej w naszą przyszłość, to doskonała rekomendacja.

Artykuł został opublikowany w 50/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także