Telepraca, 5G i polski światłowód. Jeśli praca zdalna ma stać się normą, potrzebujemy wydajnej sieci telekomunikacyjnej
Artykuł sponsorowany

Telepraca, 5G i polski światłowód. Jeśli praca zdalna ma stać się normą, potrzebujemy wydajnej sieci telekomunikacyjnej

Dodano: 
Sieć 5G zapewni swobodny przepływ danych
Sieć 5G zapewni swobodny przepływ danych Źródło: InPhoTech
Pandemia koronawirusa przyniosła rewolucyjne zmiany na rynku pracy. Pracodawcy wreszcie zauważyli, że zdalnie pracujemy więcej i lepiej, a pracownicy są gotowi nawet zarabiać mniej, jeśli tylko mogą to robić z domu. Do tego, abyśmy mogli pracować zdalnie na stałe, a nie tylko od święta, potrzeba bezpiecznej i wydajnej sieci telekomunikacyjnej, która udźwignie ogromny przesył danych. Takiej jak 5G. W jej optymalnym wdrożeniu, może pomóc opracowany w Polsce światłowód.

Prawie dwie trzecie populacji chce pracować z domu, ponad jedna trzecia wybrałaby zmianę trybu pracy ze stacjonarnego na zdalny, a 37 proc. badanych pracowników zaakceptowałaby zmniejszenie wynagrodzenia o 10 proc., aby tylko mieć możliwość pracy zdalnej – wynika z analiz międzynarodowej firmy doradczej Global Workplace Analytics. To punkt widzenia pracowników, a co z pracodawcami, do niedawna niechętnymi telepracy i nieufnymi wobec fizycznego braku podwładnych w biurze? Okazuje się, że epidemia, a pośrednio obostrzenia, jakie przyniosła ze sobą, przekonały nieufnych dotąd szefów, że traktowanie telepracy jako gorszej formy jest błędem. Dlaczego? Bo wiele firm, które pozwoliły pracownikom pracować z domów, zaobserwowało wręcz wzrost ich wydajności – pracownicy nie musieli tracić czasu na szykowanie się do pracy i dojazdy do biura, osiągnęli lepszą równowagę między życiem prywatnym a zawodowym, a koszty utrzymania biur wyraźnie zmalały.

Światłowód 7-rdzeniowy IPT-CORE opracowany przez firmę InPhoTech, dedykowany sieciom 5G został nagrodzony grantem przez Komisję Europejską w ramach programu Horyzont 2020

Konieczne nowe technologie

Trzeba jednak pamiętać, że praca zdalna wiąże się ze znacznie większym ruchem w sieciach telekomunikacyjnych. Jeśli do tego dochodzi zdalne nauczanie i zdalna rozrywka (ograniczenia w przemieszczaniu się i organizacji imprez masowych sprawiły, że dużo więcej czasu poświęcamy na gry online i korzystanie z oferty platform streamingowych, takich jak Netflix, Player, HBO Go itp.), oznacza to bardzo duże obciążenia dla sieci. Pytanie czy tak intensywnie eksploatowana infrastruktura telekomunikacyjna jest w stanie podołać coraz wyższym wymaganiom?

Przypomnijmy, że korzystając z Internetu robimy to za pośrednictwem tzw. sieci dostępowej opartej o różne technologie stacjonarne (DSL – kabel miedziany, DOCSIS – kabel koncentryczny, FTTH - światłowód) lub mobilne (np. 3G/4G). Generalnie sieci te pozostają tzw. wąskim gardłem pod względem przepustowości, głównie z powodu zastosowanych tam technologii - nieodpowiadającym obecnym wymaganiom na prędkość transmisji. Problem ograniczonej przepustowości rozwiązać ma sieć 5G, która jest kolejną generacją sieci mobilnej po 4G (LTE). Jako pierwszy w Polsce komercyjnie wdrożył ją Plus. W najbliższych latach prognozowane są kolejne wdrożenia sieci 5G na terenie Polski i Europy, a zagwarantowane przez nią parametry typu: mniejsze opóźnienie transmisji oraz większa przepustowość łączy mają zapewnić niezawodne i wydajne usługi dostępu do Internetu.

– Sieć 5G może być przełomem na skalę pojawiającego się w latach 90. Internetu. Rewolucja 5G sprawi, że możliwe będzie powszechne wdrożenie m.in. Internetu Rzeczy i Przemysłu 4.0. Obecnie np. Inteligentny Dom, który informuje mieszkańców o tym czy są zamknięte okna lub zaistniałą próba włamania, jest luksusem dla nielicznych – twierdzi Tomasz Nasiłowski, prezes zarządu firmy InPhoTech. Działanie rozwiązań dla inteligentnych domów porównuje on do układu nerwowego, który składa się z sieci czujników, „receptorów” odbierających zewnętrzne bodźce i „mózgu” opartego na elementach sztucznej inteligencji, analizującego odebrane sygnały.

– Jednak by mogły one razem prawidłowo funkcjonować, potrzebny jest trzeci czynnik – niezawodny transfer ogromnej ilości danych. Wykorzystując obecną technologię możemy wdrożyć sieć 5G na niewielkich obszarach. Powszechne wdrożenie wymagałoby stworzenia ogromnej „pajęczyny” tradycyjnych światłowodów łączących stacje bazowe 5G z siecią globalną, co jest nierealne. Wystarczy spojrzeć na to jak ogromna ilość kabli jest w centrach danych. Dlatego potrzebne jest nowe wydajniejsze medium transmisyjne – podsumowuje Nasiłowski. Złotym środkiem może zostać światłowód IPT-CORE opracowany przez polskich naukowców z kierowanej przez niego firmy InPhoTech. Światłowód IPT-CORE, w przeciwieństwie do powszechnie stosowanych obecnie światłowodów, posiada wiele niezależnych rdzeni, co przekłada się na zwielokrotnienie pojemności transmisyjnej w kablu telekomunikacyjnym. Rozwiązanie to zostało dofinansowane przez Komisję Europejską w ramach programu Horyzont 2020 oraz nominowane w zeszłym roku do Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP w kategorii „badania i rozwój”. Jest to szczególne wyróżnienie dla firm, które wnoszą znaczący wkład w rozwój polskiej gospodarki.

Sieć skuteczna i bezpieczna

Sieć 5G, jak każda nowa technologia, budzi jednak obawy społeczne, jak np. te związane z wpływem sieci na ludzkie zdrowie. IARC czyli Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, uznała jednak, że zagrożenie wynikające z fal radiowych nie jest większe niż picie wyciągu z aloesu czy spożywania kiszonych warzyw, a WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) jest na stanowisku, że ponieważ dotychczasowe badania (ponad 25 tys. różnych analiz naukowych) nie wykazały istotnego związku między oddziaływaniem fal elektromagnetycznych wykorzystywanych w telekomunikacji a zapadalnością na jakiekolwiek choroby czy obniżeniem odporności organizmu, rozwój sieci 5G nie powinien niepokoić społeczeństwa. Tym bardziej, że w tym wypadku rozwój technologii powinien oznaczać również większą dbałość o ekologię. Amerykańskie przedsiębiorstwo Sun Microsystems zrobiło analizę, z której wynika, że przeniesienie 24 tysięcy pracowników w tryb pracy zdalnej pozwoliło ograniczyć emisję dwutlenku węgla o 32 tony metryczne w skali roku. 70 proc. pracowników deklaruje natomiast, że wizerunek przedsiębiorstwa uległby poprawie gdyby pomagało ono swoim pracownikom redukować wpływ na środowisko naturalne.

Jak podsumowuje ekspert z obszaru nowoczesnej telekomunikacji, prof. Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, Patryk Urban – wprowadzenie sieci 5G umożliwi automatyzację przemysłu, podniesienie jego rentowności przez redukcję kosztów a niezawodny dostęp do globalnej sieci oznacza pracę zdalną z dowolnego miejsca, co da firmom dostęp do najwyższej klasy specjalistów, ograniczając zarobkową migrację ludności. Istnieje więc spore prawdopodobieństwo, że tendencja wzrostowa wprowadzania przez pracodawców pracy zdalnej zostanie utrzymana niezależnie od sytuacji związanej z pandemią koronawirusa. Sytuacji, która trochę nieoczekiwanie stała się katalizatorem zmian i może przyspieszyć wdrażanie przełomowych rozwiązań w telekomunikacji. Oby z jak największym udziałem polskich firm i rozwiązań.

Tekst powstał we współpracy z Patrykiem Urbanem oraz Adamem Bortnowskim z firmy InPhoTech oraz z Edwardem Kuklińskim z Klastra Fotoniki i Światłowodów.