„Bitwa Regionów” – polska kuchnia w najlepszym wydaniu

„Bitwa Regionów” – polska kuchnia w najlepszym wydaniu

Dodano: 
Smaki regionów, zdjęcie ilustracyjne
Smaki regionów, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: KOWR
Potrawy na bazie naturalnych składników i produktów regionalnych z całej Polski. Ocalone od zapomnienia, tradycyjne przepisy, często w nowym, spektakularnym wydaniu. Przed nami kolejna, szósta już odsłona ogólnopolskiej „Bitwy Regionów”.

„Bitwa Regionów” to konkurs kulinarny pod patronatem ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Co roku biorą w nim udział Koła Gospodyń Wiejskich z całej Polski, dowodząc, że polska kuchnia nie tylko jest bogata i niezwykle różnorodna, ale także, że może być niewyczerpanym źródłem inspiracji.

W roku 2017 w finale konkursu za najlepsze regionalne danie główne uznano kwas kujawski i kluski kartoflane. W 2018 r. zwyciężył udziec z dzika na rejbaku oblany sosem leśnym. Nadziana rolada z kaczki w towarzystwie gołąbków z modrej kapusty przygotowana przez drużynę z Gorzykowa w woj. wielkopolskim królowała w roku 2019. W ubiegłym roku konkurs nie odbył się z powodu pandemii. Dziś wraca w nieco zmodyfikowanej formie.

Jak ucztować w czasie pandemii? Rozmawiamy z Anną Gembicką, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, pełnomocnik rządu do spraw lokalnych inicjatyw społecznych.

Bitwa Regionów

Pani minister, rozmowa o jednej z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie, czyli doskonałej kuchni.

Bardzo chętnie. Jestem wielką miłośniczką kulinariów, a „Bitwa Regionów” to konkurs, który przez lata wyrobił sobie doskonałą opinię. Wiemy, że wiele zespołów przygotowuje się do niego całymi miesiącami. Wyszukując przepisy, próbując, eksperymentując i – co tu dużo ukrywać – czekając na szlachetną, acz zaciętą rywalizację. Dlatego z wielkim żalem musieliśmy przenieść zeszłoroczną edycję. W tym roku postanowiliśmy zrobić wszystko, by konkurs mógł się odbyć, ale także, by jego uczestnikom zapewnić maksymalne bezpieczeństwo.

Konkurs „częściowo przeniesiony do przestrzeni wirtualnej”. Co to oznacza? Nie będzie próbowania?

Pierwszy etap to ocena przesłanych drogą elektroniczną prac. Czekamy na nie do końca maja. Należy wysłać nie tylko krótki, maksymalnie dwuminutowy, film z prezentacją potrawy, ale także przepis na nią oraz opisanie regionalnego i tradycyjnego charakteru potrawy. To bardzo ważne, ponieważ zależy nam nie tylko na promowaniu regionalnych smaków, ale także na pokazywaniu związanej z nimi historii i aspektów lokalnych. Wszystkie przepisy i potrawy zostaną ocenione, a autorzy najlepszych – zaproszeni do drugiego etapu rywalizacji. Zespoły zakwalifikowane do drugiego etapu poznamy do końca czerwca. W zależności od tego, jaka będzie sytuacja epidemiczna, będziemy informować o miejscu i terminie przeprowadzenia finału.

Tu będzie możliwość degustacji?

Wszyscy bardzo na to liczymy. Mam nadzieję, że drugi etap „Bitwy Regionów” spędzimy już wspólnie, delektując się wspaniałymi potrawami i możliwością spotkania z ich autorkami.

W 2019 r. w Bitwie wzięło udział prawie 800 Kół Gospodyń Wiejskich. W tym roku padnie kolejny rekord?

To możliwe, zwłaszcza że zeszłoroczna edycja się nie odbyła. Myślę, że w tym roku panie tym bardziej będą chciały wrócić, rywalizować i pokazać nie tylko swoje regiony, ale także charakterystyczne dla nich potrawy. Dodatkową zachętą są także nagrody. Ich łączna pula to ponad 35 tys. złotych. Z doświadczenia wiem, że już przystępując do konkursu, panie często doskonale wiedzą, na co przekażą ewentualną wygraną.

Jak na co dzień działają Koła Gospodyń Wiejskich?

Koła Gospodyń Wiejskich są bardzo aktywne w przestrzeni publicznej, organizują wiele wydarzeń, często są prawdziwymi animatorami życia lokalnych społeczności. Ostatnie kilka miesięcy to był czas, w którym z powodu obostrzeń wiele rzeczy wyglądało inaczej, ale mam nadzieję, że już wkrótce wszyscy, także Koła Gospodyń, będziemy mogli wrócić do swojej zwykłej aktywności.

Wiele osób widzi w Kołach relikt czasów minionych.

To wielki błąd, ale popełniany chyba tylko przez osoby, które nie zetknęły się z ich działalnością. To niezwykle prężnie działające organizacje, wciąż rozwijające się i – co najważniejsze – dynamicznie pozyskujące nowych członków. Z pewnością nie relikt czasów minionych! Raczej prawdziwy fenomen obecnych. Czy wie pani, że niemal połowa z 9,5 tys. funkcjonujących w Polsce Kół to koła niedawno zarejestrowane? To organizacje niezwykle kreatywne. Myślę, że zaradności i kreatywności mogłoby uczyć się od nich wiele organizacji z obszarów miejskich.

Mariaż tradycji z nowoczesnością?

W najlepszym wydaniu. To wspaniałe, jak z jednej strony stawiają na tradycję, wagę zachowania tego, co cenne, dla przyszłych pokoleń, na podkreślanie tego, co w danym regionie wyjątkowe i ważne, a z drugiej strony – np. na rozwój osobisty kobiet. Koła przeżywają dziś prawdziwy renesans i z pewnością idą z duchem czasu. Proszę spojrzeć na samą „Bitwę Regionów”. To promocja regionalnego dziedzictwa, w tym wypadku kulinarnego, hołd dla jego różnorodności, ale także promocja regionalnych, lokalnych produktów, kupowania od lokalnych dostawców. To trend bardzo nowoczesny.

I coraz bardziej modny.

Promocja lokalnych produktów jest dla nas bardzo ważna. Dla rolników, a także konsumentów. Przykład? Uruchomiliśmy portal polskiebazarek.pl, gdzie po wpisaniu gminy, w której mieszkamy, wyświetla się lista rolników, którzy tu sprzedają swoje produkty. Zysk rolników? Mogą sprzedawać bez pośredników, zachowując większą cześć zysków. Zysk konsumentów? Równie oczywisty. Mogą nie tylko kupować taniej, ale także dzięki wiedzy o pochodzeniu produktów mieć pewność, że są zdrowe, w pełni naturalne. Gdy znów będzie można swobodnie podróżować po Polsce, portal może być także doskonałym narzędziem dla poszukiwaczy regionalnych smaków.

Kulinarne zwiedzanie Polski?

Dokładnie. Jedziemy nad morze, ale po drodze chcemy się zatrzymać i kupić produkty rolne? Doskonale. Zakupy można zrobić nie w supermarkecie, ale bezpośrednio u rolnika. Truskawki, pomidory, marchewka – zdrowa, naturalna żywność lub coś wyjątkowego, regionalnego, czego do tej pory być może nie próbowaliśmy. A jeśli będziemy mieli ochotę z tych wspaniałych produktów przyrządzić coś wyjątkowego, przepisy z „Bitwy Regionów” będą doskonałą wskazówką.

Panie pewnie zazdrośnie strzegą sekretów…

Oczywiście, ale podglądając ich pomysły, bardzo wiele można się nauczyć. Tym bardziej że w konkursie pojawiają się nie tylko tradycyjne przepisy, ale i fenomenalne, bazujące na tradycyjnych polskich składnikach, eksperymenty. Rozwiązania tradycyjne, ale z nowym, świeżym spojrzeniem. To konkurs, w którym improwizacja jest mile widziana, i który pokazuje, że tradycyjnie nie znaczy nudno. To tradycyjne przepisy i produkty regionalne w nowej odsłonie. Bardzo często, gdy takie spotkania były jeszcze możliwe, odwiedzałam Koła Gospodyń Wiejskich i zawsze byłam zafascynowana tym, jak bardzo kreatywne i nowatorskie są potrawy, których mogłam spróbować. Myślę, że to coś, na czym polega piękno nie tylko „Bitwy Regionów”, ale też całej działalności Kół. One pamiętają o tradycji, korzeniach, ale ta tradycja jest w nich żywa. Bazując na niej, wychodzą w świat z wciąż nowymi pomysłami.

A wiek uczestniczek? Młode pokolenie interesuje się tradycjami np. polskiej kuchni?

Koła Gospodyń Wiejskich to organizacje międzypokoleniowe. Są tu bardzo prężnie działające seniorki, ale jest także bardzo wiele młodych kobiet. Obserwujemy również bardzo ciekawy trend. Młode, sprowadzające się na wieś kobiety z miasta zapisują się do Kół i dzięki nim poznają życie na wsi i jej tradycje. Koła to wspaniałe miejsce także dla osób, które chcą dowiedzieć się czegoś o swoim regionie, poznać jego dziedzictwo. Co ciekawe, w Kołach są nie tylko panie. Spośród ponad 260 tys. zarejestrowanych dziś członków Kół Gospodyń Wiejskich niemal 33 tys. to mężczyźni.

„Bitwa Regionów” to konkurs, w którym wykorzystuje się produkty regionalne i tradycyjne. Pani ulubione? A może przepis przekazywany z pokolenia na pokolenie?

Wybór jest ogromny! Na prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa liście polskich produktów tradycyjnych znajduje się dziś kilka tysięcy pozycji i wciąż pojawiają się nowe. Warto tam zerknąć, bo być może jakiś produkt z naszego regionu wciąż czeka na zgłoszenie. Jeśli tak, warto powiedzieć o nim światu. A mój rodzinny przepis… Tata zawsze mówił, że Mama robiła najlepszą na świecie czerninę. Niestety jako dziecko jadłam ją niechętnie, dzisiaj śmieje się, że do tego trzeba dojrzeć. Teraz, gdy jestem u siebie w regionie na dożynkach, zawsze ruszam po czerninę.

Anna Gembicka - Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pełnomocnik Rządu ds. Lokalnych Inicjatyw Społecznych

Anna Gembicka – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pełnomocnik Rządu ds. Lokalnych Inicjatyw Społecznych, Poseł na Sejm RP IX kadencji. Pełniła funkcję Sekretarza Stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej (2020), Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju (2019). Była również Sekretarzem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego oraz jego doradcą.

Źródło: Materiał powstał we współpracy z KOWR
 0

Czytaj także