Biologizacja naturalnym sposobem na zrównoważenie rolnictwa

Biologizacja naturalnym sposobem na zrównoważenie rolnictwa

Dodano: 
Biologizacja jest sposobem na zrównoważone rolnictwo
Biologizacja jest sposobem na zrównoważone rolnictwo / Źródło: Top Farms
Choć lista problemów współczesnego rolnictwa jest długa – długotrwałe susze, wyjaławianie gleby, nowe szkodniki, choroby roślin itp. – przybywa sposobów na ich rozwiązanie. Jednym z nich jest biologizacja, która nie tylko redukuje ekonomiczne koszty wytworzenia plonów, ale także te środowiskowe i społeczne.

22 marca, w Światowym Dniu Wody, Najwyższa Izba Kontroli opublikowała obszerny raport zatytułowany „Przeciwdziałanie niedoborom wody w rolnictwie”. NIK zajął się tym tematem, ponieważ rośnie problem suszy w polskim rolnictwie, które – jak czytamy w raporcie NIK – jest największym konsumentem zasobów wodnych. Co ciekawe, Polska ma nie tyle problem z niewystarczającą ilością opadów, co z faktem, że opady te nie są odpowiednio zatrzymywane, a ich odpływ spowalniany. Wciąż też, jak zauważa NIK, brakuje u nas spójnej koncepcji, która zapewniałby strategiczne i systemowe ujęcie gospodarowania wodą w rolnictwie. Konkluzja nie jest optymistyczna – jeśli nie podejmiemy konkretnych i zdecydowanych działań zapobiegających przesuszeniom gleby, proces ten będzie postępował, a zagrożenie suszą będzie rosło.

Wapnowanie, węgiel, poplony, uprawy, kultura - biologizacja

Co więc możemy zrobić? Na pewno zadbać o odpowiednie retencjonowanie wody. Ale czy to wystarczy? Dobrym sposobem na zapobieganie skutkom suszy jest biologizacja, czyli zestaw prostych zasad, których wdrożenie daje jednocześnie realną szansę na poprawę produktywności gleby. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że długofalowo tego typu praktyki rolnicze są znacznie bardziej efektywne od nawodnień, które generują bardzo wysokie koszty, a także straty wody w wyniku odparowania.

– Gleba powinna stać się chłonna jak gąbka. Obecnie opady są bardzo ograniczone, a kiedy już występują – często są to ulewy. To ważne, żeby w przypadku takich obfitych, ale rzadkich opadów gleba była na nie przygotowana i mogła je w całości skumulować – tłumaczy Paweł Kaczmarek, członek zarządu wielkopolskich spółek Grupy Top Farms.

Czym właściwie jest biologizacja?

W największym skrócie biologizacja to holistyczny system prowadzenia gleby, do którego zalicza się także działania związane z retencją i absorpcją wody. Ten zespół zabiegów, czynności i procesów, osadzony na fundamentach rolnictwa regeneracyjnego, ma na celu poprawę żyzności, czyli produktywności gleby.

Praktyki biologizacyjne redukują negatywny wpływ intensywnego rolnictwa na środowisko naturalne. To powrót do korzeni rolnictwa, do tradycyjnych, „naturalnych” praktyk rolniczych, które mogą zahamować i częściowo odwrócić negatywne zjawiska z wykorzystaniem dostępnych technologii.

Standard Zintegrowanej Produkcji Biologicznej grupuje te praktyki w pięć obszarów opisanych w Kodeksie 5C od angielskich słów rozpoczynających się na tę literę: wapnowanie (wapno – ang. calcium), węgiel (carbon), poplony (cover crops), uprawy (cultivation) oraz kultura (culture).

– To wspieranie pożytecznych form życia w glebie, ograniczanie do minimum stosowania syntetycznych środków produkcji, świadomy wybór takich form nawozów i środków ochrony roślin, które w mniejszym stopniu oddziałują negatywnie na biologię gleby i roślin, zbilansowana zasobność gleby, właściwa agrotechnika, czyli świadome wykonywanie zabiegów uprawowych, których celem zawsze jest poprawa właściwości fizycznych, chemicznych i biologicznych gleby – precyzuje dr inż. Krzysztof Gawęcki z Fundacji Rozwoju Rolnictwa Terra Nostra. Reprezentowana przez niego fundacja zajmuje się budowaniem społecznej świadomości tego, że gleba pozbawiona żywych organizmów, czyli biologii, jest jedynie tworem geologicznym, niezdolnym do zaspokajania potrzeb pokarmowych roślin.

Jednym z pierwszych gospodarstw, które już w 2012 r. postawiły na biologizację jest Top Farms, czołowy producent surowców i produktów dla przetwórstwa rolno-spożywczego oraz materiału siewnego zbóż. Grupa Top Farms działa na obszarze 30 tys. hektarów w czterech województwach. Dzięki temu nie tylko przeciwdziała suszy rolniczej, ale także radzi sobie z innymi problemami współczesnego rolnictwa, takimi jak wyjaławianie gleby czy nadmierna emisja gazów cieplarnianych.

– Założenia biologizacji realizujemy poprzez zwiększanie zawartości materii organicznej, czyli węgla w glebie, a dzięki temu ograniczamy emisję dwutlenku węgla. Mówiąc wprost, wiążemy i magazynujemy w glebie CO2 z atmosfery. Zalecany w naszym standardzie bogaty płodozmian, uprawa roślin poplonowych, wapnowanie gleby, głębokie spulchnianie ziemi bez jej odwracania mają na celu utrzymanie życia biologicznego w glebie oraz prowadzą do jej humifikacji, czyli zwiększenia zawartości próchnicy – mówi Łukasz Krechowiecki, prezes zarządu Top ms Głubczyce.

Jak to działa w praktyce? O urodzajności gleby decyduje zawartość materii organicznej, czyli węgla. Podniesienie zawartości materii organicznej o 0,1 proc. w glebie w warstwie 30 cm na obszarze 1 ha pozwala związać 2,5 t węgla, czyli aż 9 t CO2. Przyjmuje się, że roczna emisja CO2 na mieszkańca to ok. 5 t. A zatem tak niewielkie zwiększenie zawartości materii organicznej w glebie oznacza zdeponowanie w niej ekwiwalentu niemal dwukrotnej rocznej produkcji dwutlenku węgla jednej osoby.

Nie ma powrotu do przeszłości?

Aby zrozumieć problemy współczesnego rolnictwa, warto sięgnąć wstecz i przypomnieć jego historię. W rolnictwie tradycyjnym, „naturalnym”, czyli takim, jakie stosowne było przez setki lat przed erą przemysłową, główne czynniki produkcyjne, jak płodozmian czy rotacyjny system użytkowania gruntów, miały charakter biologiczny. Zmienił to postęp w przemyśle i rolnictwie, który od XIX wieku wykreował model rolnictwa konwencjonalnego, funkcjonującego w różnych odmianach do dziś. Pozwoliło to na znaczny wzrost produktywności rolnictwa (i możliwości wyżywienia rosnącej populacji ludzi), głównie dzięki zastosowaniu rozwiązań z zakresu mechanizacji rolnictwa, chemii rolnej oraz hodowli roślin i zwierząt.

– Sukces w zakresie celu ilościowego był niewątpliwy, ale ceną było często pogorszenie się parametrów produkcyjnych gleby poprzez rezygnację z płodozmianu, spadek bioróżnorodności na skutek uproszczenia krajobrazu, co było niezbędne z punktu widzenia możliwości zastosowania sprzętu rolniczego, czy zauważalny w ostatnich dekadach wzrost emisji gazów cieplarnianych. Często była też kwestionowana jakość „chemicznej” żywności, aczkolwiek stosowanie się do licznych wymogów narzucanych przez państwo powodowało, że była ona może nie wysoka, ale w każdym razie na tyle akceptowalna, że w krajach, gdzie dominował model konwencjonalny, długość życia ludzi dość znacząco wzrastała – wyjaśnia prof. Arkadiusz Sadowski z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Tyle że w pewnym momencie pojawiły się nowe problemy, w dużej mierze natury środowiskowej, do których rolnictwo także się przyczyniło. Na przykład gwałtowne burze, powodzie, susze, które zaczęły utrudniać stosowanie modelu konwencjonalnego. Pojawiły się więc głosy o konieczności powrotu do modelu tradycyjnego, opartego na rozwiązaniach „naturalnych”.

– Obecnie nie jest to jednak możliwe, przede wszystkim dlatego, że model tradycyjny był odpowiedni dla znacznie mniejszej liczby ludności. Obecnie każdy hektar użytków rolnych musi być o wiele bardziej produktywny niż w przeszłości, bo musi wyżywić znacznie większą populację. Całkowita rezygnacja z osiągnięć chemii rolnej, a więc głównie nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, wydaje się więc niemożliwa – dodaje prof. Sadowski.

Od pola do stołu

Aby odpowiednio zbilansować ochronę środowiska, możliwości i potrzeby, Unia Europejska opracowała strategię „Od pola do stołu”, będącą częścią tzw. Zielonego Ładu, która ma m.in. chronić środowisko naturalne przy zachowaniu różnorodności biologicznej. A wszystko po to, aby przeciwdziałać zmianom klimatu i zapewnić Europejczykom zdrową, przystępną cenowo i zrównoważoną żywność. W ramach wspomnianej strategii stosowanie chemicznych środków plonotwórczych powinno zostać ograniczone do niezbędnego minimum (ograniczenie aplikacji pestycydów o 50 proc., nawozów o 20 proc.). Promowana będzie także troska o bioróżnorodność i dbałość o zasoby naturalne oraz działania na rzecz zmniejszenia straty składników pokarmowych o co najmniej 50 proc., bez pogorszenia przy tym żyzności gleby.

To właśnie na strategii „Od pola do stołu” oparto nową Wspólną Politykę Rolną, która od 2023 r. ma wspierać głównie mniejsze i średnie gospodarstwa rolne, promując działania na rzecz środowiska i klimatu. Doskonale wpisuje się w to biologizacja funkcjonalna, która zakłada zachowanie i poprawę żyzności oraz długotrwałej produktywności gleby i w konsekwencji wzrost wartości odżywczych żywności.

– Wymagania Zielonego Ładu, coraz mniej dostępnych substancji aktywnych w środkach ochrony roślin, limity i ograniczenia w stosowaniu nawozów azotowych i perspektywa uzależnienia dopłat do produkcji od stopnia realizacji programów prośrodowiskowych to kolejne argumenty, które wymuszają wręcz zmianę dotychczasowych nawyków, odchodzenie od rutynowych i poszukiwanie bardziej efektywnych i przyjaznych środowisku rozwiązań, a przy tym niepogorszających opłacalności produkcji. Tu znowu odpowiedzią może być biologizacja i Standard Zintegrowanej Produkcji Biologicznej – twierdzi dr Gawęcki z Terra Nostra.

Korzyści z biologizacji

Trzeba podkreślić, że biologizacja zdecydowanie się opłaca nie tylko rolnikom, ale też konsumentom i całej planecie. Nie ma co do tego wątpliwości prof. Joanna Guść zajmująca się ekonomią cyrkularną na holenderskim Uniwersytecie Groningen. Ona sama na co dzień zajmuje się szacowaniem prawdziwego kosztu wytworzenia (z ang. true cost), czyli ceny wytworzenia danego produktu uwzględniającej nie tylko rachunek ekonomiczny, ale też społeczny i środowiskowy. Prof. Guść przygląda się także kwestii rzeczywistego kosztu produkcji rolnej z zastosowaniem biologizacji.

–Głównym problemem na świecie jest nieodwracalne wyjałowienie gleby. Tracimy grunty, na których można produkować żywność, co grozi ogólnym głodem lub bardzo wysokimi cenami żywności. Biologizacja, czyli naturalne praktyki rolne, zapobiega wyjałowieniu gleby, a to bardzo ważny trend. Dzięki temu, że biologizacja nie dopuszcza do takiego wyjaławiania, redukuje prawdziwe koszty wytworzenia produktów rolnych, które uwzględniają także nieodwracalne zmiany środowiskowe – wyjaśnia prof. Guść.

Skoro zatem biologizacja jest odpowiedzią na problemy współczesnego rolnictwa to dlaczego nie jest powszechnie wdrażana? Przyczyn jest wiele, począwszy od braku wiedzy na temat istniejących rozwiązań, skończywszy na obawie o wzrst kosztów, który spowoduje utratę rentowności produkcji.

Tymczasem wprowadzenie rozwiązań biologizacyjnych nie wiąże się z dodatkowymi nakładami i przynosi zaskakująco szybki zwrot. Dr Gawęcki podsumowuje:

– Największym „kosztem” biologizacji, czy raczej wysiłkiem potrzebnym do jej wdrożenia, jest zmiana myślenia o produkcji rolniczej. Mimo zmiany podejścia i przejścia na System Zintegrowanej Produkcji Biologicznej nie narażamy gospodarstwa na wyższe koszty. Mówimy raczej o bardziej racjonalnym stosowaniu środków produkcji, innej strukturze wykorzystywanych produktów, ale nie o ponoszeniu dodatkowych nakładów, które mogłyby mieć wpływ na wynik finansowy na uprawie. Stawiamy na świadomy wybór środków produkcji, czasami zastąpienie jednego produktu innym, bardziej skutecznym i w mniejszym stopniu obciążającym środowisko. Dodatkowa korzyść to szansa na wytwarzanie certyfikowanych surowców rolnych, które przy zapewnieniu pewnej skali mogą stanowić kategorię premium towarów rynkowych na globalnym rynku surowców rolnych. Zatem jedynym wydatkiem dla producenta rolnego może być inwestycja w dobrowolną certyfikację zgodną np. z Kanonen Zintegrowanej Produkcji Biologicznej, promowaną przez Fundację Terra Nostra.

Biologizacja to szansa, z której każdy może skorzystać już dziś, aby przyczynić się do podniesienia jakości gleb oraz ochrony środowiska dla nas i przyszłych pokoleń.

Biologizacja. Z miłości do ZIEMI

Dla każdego rolnika ziemia jest największą wartością. Gdy jest zdrowa i pełna życia, odwdzięcza się dorodnymi płodami, lecz gdy czegoś jej brakuje, nie może przekazać wartości odżywczym roślinom.

Biologizacja to sposób myślenia o nowoczesnym rolnictwie opierający się na dobrych tradycjach rolniczych.

Ten zespół praktyk rolniczych, oparty na Kodeksie 5C, to jeden z fundamentów rolnictwa regeneracyjnego. Poprawia kondycję gleby i pozwala osiągać wymierne korzyści dla gospodarstwa, środowiska naturalnego i przyszłych pokoleń.

Biologizacja wymaga zbilansowania gleby w składniki odżywcze, z których najważniejszą rolę pełni wapń, oraz regulacji jej warunków fizykochemicznych.

Głównym celem jest zwiększenie ilości węgla – materii organicznej w glebie.

Powszechne stosowanie poplonów – roślin okrywających glebę, to podstawowa praktyka w Biologizacji.

Według założeń Biologizacji należy jak najmniej ingerować w życie biologiczne gleby i podejmować działania na rzecz otaczającej fauny i flory.

*artykuł powstał we współpracy z Grupą Top Farms
Artykuł został opublikowany w 12/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także