Zielona produkcja. Goodvalley i sposób na zerową emisję

Zielona produkcja. Goodvalley i sposób na zerową emisję

Dodano: 
Paweł Nowak
Paweł Nowak / Źródło: mat. prasowe
Bliżej nam ideologicznie do ludzi, którzy świadomie nie jedzą mięsa – mówi Paweł Nowak, prezes Goodvalley, firmy produkującej mięso, która jako jedyna na świecie osiąga zerowy ślad węglowy.

Nagroda „Wprost” powędrowała do Goodvalley za zerowy ślad węglowy, co jest w przypadku firmy produkującej mięso lekko zaskakujące. Jak bilansujecie się, by wyjść na zero?

Paweł Nowak, prezes Goodvalley: Już w założeniach powstania firmy nasz wpływ na środowisko, w tym ślad węglowy, miał być jak najniższy. Od 2013 r. nasz ślad węglowy jest zerowy netto. Aby lepiej zrozumieć cały ten proces, warto go podzielić na dwa etapy.

Po pierwsze: podejmujemy działania w całym naszym łańcuchu produkcyjnym, aby zminimalizować emisję gazów cieplarnianych. Oznacza to, że ograniczamy transport, lokujemy nasze fermy blisko pól i wytwórni pasz. Prowadzimy rolnictwo precyzyjne i uprawy bezorkowe. Po drugie: kompensujemy ślad węglowy, który już wcześniej ograniczyliśmy w pierwszym etapie. Cała produkcja odbywa się w zamkniętym, samowystarczalnym systemie, odpady powstające w produkcji rolniczej zużywamy w biogazowniach, które generują zieloną energię elektryczną i cieplną.

Jesteście samowystarczalni, brak jednego elementu tej układanki nie wpłynie na działanie firmy?

Oczywiście, potrzebujemy kontrahentów z zewnątrz, ale rzeczywiście nasz model produkcji opiera się na samowystarczalności. Mamy swoje pola, produkujemy paszę dla własnych zwierząt, sami je hodujemy, mamy firmowe zakłady. To wszystko jest spięte w zamknięty łańcuch. Jesteśmy mniej zależni od zewnętrznych dostawców, ale nadal ich potrzebujemy.

To wbrew pozorom nie jest też misterna układanka, ale wymaga od nas sporej dbałości o szczegóły. Kluczem jest takie zaplanowanie naszych działań, aby minimalizacja emisji była najważniejszym z celów.

Kontrahenci podlegają jakiejś weryfikacji, trudniej ich pozyskać, gdy stawiacie warunki dotyczące emisji?

Przede wszystkim wybieramy dostawców lokalnych, a to już plus – to daje już duże zmniejszenie emisji w zaopatrzeniu. nasza postawa motywuje też kontrahentów.

Co więcej, nasi dostawcy mają podobne do nas motywacje etyczne, np. uzyskanie dostaw opakowań z recyklingu okazało się dużo łatwiejsze, niż się pierwotnie spodziewaliśmy.

Ile w tym filozofii, a ile chęci nadążania za obecnym trendem? Bycie eko przestało być kosztowne i przynosi zyski?

Uważałbym z takimi tezami, wciąż zrównoważone rolnictwo jest nieco mniej opłacalne. Kiedy powstawała nasza firma 27 lat temu, nasze praktyki prośrodowiskowe były ewenementem w Polsce. Kiedy 16 lat temu budowaliśmy pierwszą biogazownię czy wreszcie kiedy w 2013 roku certyfikowaliśmy zerowy ślad węglowy, robiliśmy to wszystko, bo uważaliśmy i uważamy to za naszą misję. Dzisiaj, po wielu latach, jesteśmy szczęśliwi, że takie podejście do produkcji żywności zaczyna być dostrzegane przez konsumentów jako to właściwe i konieczne.

W Polsce od kilku lat duży nacisk kładzie się na kwestie środowiskowe, Goodvalley działa też na rynkach zachodnich. Są jakieś znaczące różnice?

Z naszego punktu widzenia nie ma różnic. Nasza oferta jest skierowana do konsumentów świadomych i tacy są w wielu krajach. Na przykład nasz boczek sprzedawany jest do najbardziej ekskluzywnej sieci handlowej w Stanach Zjednoczonych ze względu na zrównoważony system produkcyjny. Jak widać na naszym przykładzie, produkty z Polski mogą być atrakcyjne ze względu na zupełnie inne wartości niż cena.

Producenci mięsa mogą mieć wątpliwości, czy ich branża jest przyszłościowa. Obawiacie się, że za dwadzieścia lat ktoś zakaże hodowli zwierząt na mięso?

Uważamy, że odpowiednia ilość mięsa w jadłospisie jest potrzebna, a jego produkcja – co udowadniamy – może być neutralna klimatycznie. Oczywiście, nie wykluczam, że w przyszłości ta sytuacja może się zmienić, ale na ten moment trudno mi w to uwierzyć. Problem zresztą leży gdzie indziej.

To znaczy?

Ja nie pierwszy raz publicznie to mówię, ale nam bliżej jest ideologicznie do ludzi, którzy w ogóle nie jedzą mięsa z różnych powodów. Jesteśmy zdania, że można je spożywać, ale nie tyle ile obecnie. Aktualne spożycie nie jest dobre ani dla ludzi, ani dla planety. Dlatego trzeba zrobić krok wstecz i zastanowić się, jakie mięso trafia na nasze stoły, jak powstało i przede wszystkim, czy nie jemy go za wiele.

Musimy być w tym wszystkim uczciwi wobec całego społeczeństwa. I nie marnować tyle żywności, ile obecnie.

Aż tyle marnujemy?

Dane pokazują, że w gospodarstwach domowych marnowane jest 30 proc. żywności. Jedna trzecia jedzenia nie trafia do żołądka, tylko do kosza. To są przerażające liczby!

Goodvalley ustawia się tak trochę okrakiem – z jednej strony produkcja mięsa, z drugiej dbałość o planetę. W dodatku promujecie fleksitarianizm, o którym mało kto słyszał. Nowa nisza?

Fleksitarianie to już niekoniecznie nisza. To cała rzesza konsumentów, którzy świadomie ograniczają mięso, a jednocześnie nie są weganami, wegetarianami. Jesteśmy jednymi z pierwszych, którzy zaczęli o tym mówić. Jako firma, producent mięsa, nie zgadzamy się z tą rosnącą, przemysłową produkcją i presją na spożycie białka zwierzęcego.

Uważamy, że nie jest konieczne, aby ludzie całkowicie rezygnowali z mięsa. Zależy nam na tym, żeby przed jego wyborem zastanowili się nad kwestią tego, co jedzą i skąd. Swoją komunikacją nawołujemy do mądrości i odpowiedzialności w wyborach konsumenckich.

Na waszych produktach można znaleźć oznaczenia, wskazujące np. na to, że stawiacie na zrównoważony rozwój, a opakowania są biodegradowalne. To wpływa na decyzje zakupowe?

Taka społeczna świadomość stale rośnie, ale są też momenty, gdy ewidentnie widać, że konsumenci na chwilę na bok odstawiają sprawy związane ze środowiskiem. Początek pandemii był takim okresem, gdy bardziej martwili się o swoje zdrowie, a nie o to, czy opakowania są biodegradowalne. Teraz to się jednak zmieniło, trendy nie tylko powróciły, ale i przyspieszyły. Klienci podczas badań konsumenckich mówią, że cenią nasze produkty i firmę, m.in. za podejście do opakowań czy generalnie całościową strategię środowiskową.

To w sumie jedna z tych rzeczy, którą można w miarę szybko ocenić, rozróżnić. W hasło „Używamy tylko zielonej energii” trudno od razu uwierzyć.

Pełna zgoda, my idziemy krok dalej. Prowadzimy akcję świadomościową na temat less waste. Mówimy o tym, że nie możemy odejść od opakowań. Takie są wymagania dzisiejszych łańcuchów dystrybucji: opakowania produktów i odpowiednie terminy przydatności. Nie zaklinajmy rzeczywistości i skupmy się na tym, aby opakowania były przyjazne środowisku, pochodziły z i nadawały się do recyklingu.

Takie szczegóły mają znaczenie?

To nie są szczegóły, to jest bardzo ważne dla przyszłości naszej planety. To właśnie z tych elementów jak zerowy ślad węglowy, opakowania z recyklingu, produkcja od pola do stołu i dbałość o dobrostan zwierząt składa się oferta dla konsumenta, który chce dokonywać świadomych wyborów. Można powiedzieć, że cała filozofia Goodvalley oparta jest na dbałości o szczegóły na każdym etapie – od pola do stołu.

Czytaj też:
Złota Setka Polskiego Rolnictwa. „Wprost” nagrodził najlepszych w branży

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także